Dzisiaj jest czwartek
23 września 2021
.
Temperatura powietrza
10.31 °C

.
Gości na portalu: 21
.
Polecamy
Pod wpływem alkoholu poruszał się drogą krajową
Nadchodzące wydarzenia
Nasze filmy
   Wyrzysk, dodano: 2021-07-28, godz.10:02

Koniec kościółka na niemieckiej górze

Któregoś zimowego dnia w latach siedemdziesiątych nadszedł jego koniec. W neogotyckiej wieży kościoła ewangelickiego, u samych jej podstaw najpierw wykuto otwory, przez które przeciągnięto stalowe liny. Potem dwa potężne ciągniki gąsiennicowe sowieckiej produkcji powoli je naciągnęły.

Tłum gapiów zgromadzonych na odcinku ulicy Bydgoskiej pomiędzy stacją benzynową a kuźnią, w którym było wiele dzieci, mimo mrozu patrzył z uwagą w górę i obserwował niecodzienne widowisko. Niektórzy z nich powątpiewali, czy uda się zwalić tak solidną budowlę. Inni głośno dopingowali brygadzie burzycieli ubranej w watowane kurtki. Wreszcie liny naprężyły się do granic wytrzymałości, aż słychać było jak wibrują, stękają z wysiłku.

Wieża najpierw lekko się zakołysała, jakby chciała zaprotestować – „czemu mi to robicie?” Gąsienice stalowych potworów buksowały w zlodowaciałym śniegu. Aż wreszcie rozległ się trzask przypominający pękanie drzewa. Runęła wzbijając tumany czerwonych od ceglanego pyłu płatków śniegu. W powietrzu wibrowały odłamki kolorowego szkła z potłuczonych witraży.

Potem nastał moment martwej ciszy przerywany nieśmiałymi brawami niektórych gapiów. Mnie zrobiło się smutno, bo dotarło do mnie, że już nie będziemy mogli bawić się w „podchody” w opustoszałym kościele zamienionym po wojnie na magazyn. Chować za workami z nasionami lub nawozami sztucznymi. Biegać po zbutwiałych deskach drewnianych balkonów.

Moja świadomość dziecka jeszcze nie nazwała tego wydarzenia bezprzykładnym barbarzyństwem. Aktem likwidowania wszelkich materialnych śladów po ewangelickiej ludności Wyrzyska, która po zakończeniu wojny, w większości wyjechała do Niemiec. Dopiero z perspektywy czasu rozumiem jak wielką szkodę jego materialnemu dziedzictwu wyrządziła grupka szaleńców próbujących wymazać wszelki ślad po ich kilkuwiekowej obecności na tej ziemi.


Historia kościoła na „niemieckiej górze” sięga 1862 roku. Jego budowę wspierał nawet pruski król, bo w tym czasie, aż do 1918 roku, z małą przerwą na Księstwo Warszawskie, Wyrzysk pod nazwą Wirsitz leżał w zaborze pruskim. Po Powstaniu Wielkopolskim Traktat Wersalki przyznał je Polsce, ale dopiero 22 stycznia 1920 roku polskie wojsko wkroczyło do miasta.

Zbór do II wojny światowej służył wspólnocie ewangelickiej należącej do Superintendentury w Łobżenicy Ewangelickiego Kościoła Unijnego powstałego z części Ewangelickiego Kościoła Unii Staropruskiej. Zrzeszała ona 26 gmin z liczbą wiernych szacowaną na około 30 tysięcy osób. Należeli do niej nie tylko Niemcy osiedlający się na terenach zachodniej Krajny podczas kolejnych fal osadnictwa, ale i wielu Polaków. Świadczą o tym typowo polskie nazwiska na pozostałościach cmentarza ewangelickiego.

Do września 1939 Wyrzysk, podobnie jak inne miasta Krajny, zwłaszcza przygraniczne, jak np. Łobżenica, Wysoka, Miasteczko Krajeńskie był miastem wieloetnicznym zamieszkałym przez Polaków, Żydów, Niemców oraz potomków osadników holenderskich. Swoistym kulturowym tyglem pograniczna. Mieszały się tu religie, wyznania, kuchnie oraz sami mieszkańcy.

Antoni Styrczula   

   Temat wyświetlono: 3663 razy.
Powrót do strony głównej    




Poniższe treści nie są oficjalnym stanowiskiem redakcji.
Wpisy przedstawiają opinie zamieszczone przez czytelników portalu.